W weekend 12-14 listopada na MTP odbyły się największe w Polsce targi żeglarskie BoatShow, które przyciągnęły fanów tej dyscypliny nie tylko z Poznania, ale całego kraju. Wśród osób odwiedzających te targi znaleźli się też najlepsi zawodnicy z różnych klas żeglarstwa (w tym kadra narodowa). Poniżej relacja Maćka Stankowskiego z zawodów na rollboardzie.
Jeżeli temperatura powietrza
spada znacznie poniżej 10C a na dworze jest szaro-buro, ludzie chodzą ubrani w
zimowe kurtki oznacza to, że nadszedł koniec sezonu letniego w Polsce. Bardzo
szybko można zatęsknić za klimatem plaży, windsurfingu i wakacji. Dlatego
właśnie ekipa DISSA postanowiła po raz drugi
zorganizować event „halowe zawody rollboradowe”(rollboard czyli
połączenie windsurfingu z deskorolką). Zawody odbyły się drugiego dnia targów
BoatShow na terenie Międzynarodowych Targów Ponzańskich. W hali numer 9 czyli
miejscu całego zamieszania można było poznać najnowszy sprzęt windsurfingowy i
kajtowy na stoisku Easy-windsurfing, można było także przetestować TrickBoardy,
opaskę PowerBalance, oraz siedząc w halowym „Beach Barze”, każdy miał okazje
podziwiać wyczyny zawodników na torze do skimboarda i rollboarda.
Pierwszy
dzień targów przewidziany był na rozgrzewkę i wybranie odpowiedniego sprzętu do
warunków panujących w hali. Już od godziny 10 zostało uruchomionych 10
wiatraków o sporej mocy. Na początku zjawili się zawodnicy z Poznania jednak z
czasem można było zauważyć coraz większą liczbę rollboarderów z całej Polski.
Na zawody przyjechali zawodnicy z czołówki polskiego Freestyle tacy jak Piotrek
Staszczyński, Robert Sosnowski, bracia Paweł i Mateusz Kazimierczak. Mimo, że
zawody odbywały się w konkurencji Freestyle na zawodach zagościli także zawodnicy
znani z konkurencji wave i slalom tacy jak Maciek Rutkowski, Wojtek Mroczyński
i Michał Aftowicz. W sumie zgłosiło się do zawodów 28 zawodników. Na rozgrzewce
można było zaważyć bardzo różnorodny sprzęt niektórzy używali deskorolek
skatowych, inni moutainbordów a jeszcze inni prezentowali konstrukcje własnej
roboty podobne do turfdog. Ja natomiast postawiłem na longboarda.
13.11
czyli dzień zawodów. Pierwsze heaty wystartowały ok. godz 12. Od początku wyróżniającymi
się zawodnikami byli Robert Sosnowski i Piotrek Staszczyński którzy jeździli na
desce z dwoma obrotowymi kółkami z przodu (połączenie wózka sklepowego z
deskorolką) pozwalało im to na kręcenie trików new style z podwójną a nawet
potrójna rotacją. W znakomitej dyspozycji był także drugi zawodnik pierwszej
edycji Maciek „Mayer” Paszczak, który reprezentował oldschoolową technike
jazdy.
Po doświadczeniu z zeszłorocznych zawodów
postanowiłem połączyć oldschoolowy styl jazdy z trikami nowej szkoły freestyle
na pełnym powerze. Pierwszy i drugi heat przeszedłem bez większych problemów
jednak w trzecim heacie zaczęły się schodki, gdyż trafiłem na Mayera, który
jest mistrzem oldschoolowych trików. Na szczęście sędziom bardziej spodobały
się moje kombinacje manewrów. Kolejny pojedynek to półfinał z Piotrkiem
Staszczyńskim tu było bardzo trudno, Piotrek robił między innymi double punety,
double gozzady, funnele, cana bravy a nawet tripple flaki! Ja nie odpuściłem i
dałem z siebie wszystko starałem się wykonywać wszystkie triki na jak
największej prędkości nie wychodząc ze „ślizgu” a właściwie to bez
zatrzymania. Udało mi się ustać miedzy
innymi air flake, gozzade clock i funnela diablo. Sędziowie zanotowali także
shake i sskono. To był chyba mój najlepszy przejazd i udało mi się wejść do
ścisłego finału gdzie zmierzyłem się z Robertem Sosnowskim. O trzecie miejsce
walczyli: czarny koń zawodów czyli Jarek Łęgowski i Piotrek Staszczyński.
Jarek, który wyeliminował kilku naprawdę dobrych zawodników z heatu na heat
prezentował coraz lepsze triki jednak nie zdołał pokonać Piotrka, który miał
lepszy przejazd w znakomitym stylu. W finale zmierzyłem się z Robertem
Sosnowskim. Mimo ze jesteśmy dobrymi kumplami to ani jeden ani drugi nie
odpuścił nawet na chwile w rywalizacji o pierwsze miejsce. Każdy z nas starał
się zaprezentować z jak najlepszej strony i zrobić jak największy show przed
publicznością. Robert popisywał się trikami: flaka, funnel,double
gazzada,double puneta, cana brava czy nawet loop. Ja natomiast odpowiedziałem
także flakami, gozzadą clock, funellem diablo czy eslider a wszystko to
połączone płynnymi przejściami. Na koniec zaprezentowałem zupełnie nowy trik!
Mianowicie eslider skakany z gozzady to właśnie ten trik chyba przesądził o
moim zwycięstwie. W finale miałem ogromne szczęście, ponieważ jakieś 30 sekund
przed końcem heatu złamałem deskę jednak to nie przeszkodziło mi w wygranej.
Wieczorem
po zawodach w klubie SQ odbyło się zakończenie zawodów, wręczenie nagród i
szalona impreza do białego rana. Główną nagrodą był bilet na wyspę Rodos
ufundowany przez firmę 4sun Travel, nagrody ufundowali także organizatorzy
targów Boatshow, hydrosfera.pl oraz Dissstyle.
Trzeci
dzień to dzień chilloutu, można było bez rywalizacji pojeździć na rollboardzie,
przejść się po innych halach targów poznańskich i podziwiać ogromne motorówki i
żaglówki, lub po prostu usiąść i porozmawiać
o minionym i przyszłym sezonie.
Podsumowując,
podczas drugich w Polsce i prawdopodobnie na świecie Zawodów Rollboardowych Poznań stał się centrum polskiego
windsurfingu. Takie zawody to nie tylko rywalizacja o zwycięstwo ale także
doskonała okazja do spotkania się po sezonie, wymiany
poglądów na temat techniki, sprzętu, czy wyjazdów. Wielkie brawa należą się organizatorom za
inicjatywę zorganizowania tego typu zawodów jak i trud, który włożyli w
przygotowanie hali.
Maciek
Stankowski (Easy-windsurfing, Blue Berry Bar, Post Dali Plaża, Vandal)